Kogo wybieramy do roli naszych ukochanych i dlaczego

0
328

W życiu spotykamy różnych i zupełnie do nas niepodobnych ludzi, jedni pozostają nam obojętni, a w drugich zakochujemy się po uszy.

Psycholożka rodzinna Irina Czesnowa spróbowała znaleźć odpowiedz na to pytanie – w kim się zakochujemy.

Ten sam obraz

Niekiedy bardzo ciężko jest powiedzieć, dlaczego dany człowiek jest dla nas tak interesujący i co nas w nim pociąga. Pod naszym wyborem skrywa się instynkt i zachowanie na poziomie podświadomości. W każdym z nas gdzieś bardzo głęboko skrywane są obrazy osób, które uczestniczyły w naszym dorastaniu, pozostawiając swój ślad w naszym życiu, tj., rodzice i inni bliscy.

Często w tych obrazach następuje wymieszanie rzeczywistości z dziecięcą fantazją i właśnie te obrazy kojarzą nam się z miłością, jaką rozumieliśmy i otrzymywaliśmy (lub nie otrzymywaliśmy) w dzieciństwie. Jeśli napotkana osoba niepostrzeżenie „trafia” w ten obraz, budząc skryte wspomnienia i odczucia o ważnych dla nas relacjach, to nie jesteśmy tego w stanie zignorować. Jesteśmy zainteresowani, pobudzeni i bardzo prędko zakochani.

Traumy dzieciństwa

W psychologii istnieje zdanie, że wybrany przez nas partner jest „udoskonaloną wersją rodzica”. Dokładniej rzecz ujmując jest on w pewnych aspektach do nich podobny (i dlatego wiemy jak się z nim obchodzić), a w innych zupełnie daleki i różny, a nawet jest lepszy od nich.

Jeśli w dzieciństwie w relacji z rodzicami nam czegoś bardzo brakowało, to oznacza, że będziemy dążyć (zupełnie nieświadomie) do zaspokojenia tego deficytu w relacjach z partnerem. Dlatego na wybranka serca często dobieramy taką osobę, która jak nam się wydaje, pomoże nam uleczyć nasze rany z dzieciństwa, rekompensować potrzeby psychologiczne, oczekiwania, nadzieje i marzenia zdobyć to, czego wcześniej byliśmy pozbawieni: miłość, bezpieczeństwo, uznanie, zachwyt, a może nawet niezależności i własnego poczucia wartości i doskonałości.

To ciekawe, że w naszym wybranku widzimy bratnią duszę, tak bardzo podobną do nas, a jednocześnie jakby dopełniającą nas samych dzięki cechom, które ma bardziej rozwinięte od nas, albo których my nie posiadamy wcale. My z kolei „dobudowujemy” go: on jest wytrwały i zdecydowany, a nam tego brakuje, on jest rozsądny, a my bardziej lekkomyślne, on zachowawczy, a my spontaniczne, on surowy, a my elastyczne.

Kiedyś przeczytałam pewne genialne zdanie: „ Ludzie dobierają się jak puzzle; tam gdzie jeden ma wypukłość, drugi ma wklęsłość”.

Czy osoby różne z charakteru dopełniają się nawzajem? Idąc tym tropem rozumowania, jeśli ja utykam na prawą nogę, a ty na lewą to oznacza, że razem możemy szybko chodzić i nawet biegać.

Przeciwnie, historia wielu małżeństw pokazuje, że harmonijnym relacjom nie sprzyjają różnice, ale podobieństwo partnerów.

 Zostały wyróżnione trzy cechy, pod względem których (w ideale) partnerzy powinni być podobni do siebie.

Pierwsza cecha: ciepło i zimno jeśli chodzi o temperament. Jeśli mężczyzna jest gorący, to jego kobieta też powinna taka być, nie odwrotnie. Jeśli on jest zimy to i ona powinna być raczej Królową Śniegu.

Druga cecha: stopień otwartości. Dwie nawet najbardziej zamknięte osoby rozumieją się lepiej, niż jedna osoba bardzo otwarta, a druga bardzo zamknięta.

Trzecia cecha: to, jak bardzo potrafią być zazdrośni. Zazdrośnicy idealnie się dogadują. Ich relacje mogą być burzliwe do upadłego, ale częściej są dużo trwalsze niż relacje zazdrośnika z „niezazdrośnikiem”.

Związek dwóch niezazdrosnych osób ma również więcej szans na przetrwanie niż związek mieszany. Zaś nie napotkałem nigdy badań, potwierdzających, że dwie różne osoby w związku dopełniają się nawzajem.

Wadim Petrovskij, analityk transakcyjny

 Jest to podobne do teatralnego przedstawienia : wybieramy osoby, które będą mogły zagrać w naszym spektaklu, do kogo czujemy chemię, kto zna tekst swojego bohatera, dopełniający nasz dialog. Tak samo jak w teatrze nie zawsze ten życiowy spektakl jest tym ze szczęśliwym zakończeniem.

Odkrywając się nawzajem

Relacje dwóch ludzi to żywy organizm, który się rozwija i czasami choruje. Może wyzdrowieć, a może tez przedwcześnie umrzeć. Na początku związku, znajdując się w szalonym wirze uczuć nie widzimy w partnerze żadnych skaz. Dla nas jest on idealny. W istocie zakochujemy się tym, kogo zupełnie nie znamy. Gdy kurtyna opada przed nami pojawia się żywa istota, nie zupełnie podobna do nas, z własnymi słabościami i wadami.

Istnieją dwie drogi: rozejść się w poczuciu rozczarowania i udać się na poszukiwania nowego ideału, albo spróbować nauczyć się iść na kompromis, szanować różnice, akceptować wady drugiej osoby i uznawać prawo do własnej niedoskonałości. Bardzo ważne jest, aby nie zmieniać swojego partnera, aby nie tracić z widoku jego mocne strony, które mogą być bardzo przydatne w życiu, i które kiedyś nas do niego przyciągały.

Nie ma nic bardziej cennego, niż widzieć zalety partnera, których sami jesteśmy pozbawieni. Na tej podstawie można budować związek, gdzie partnerzy się wspierają. Związek gdzie do skarbonki wspólnego życia nie wrzuca się krzywd i pretensji, a sposoby zwalczania trudności miłe wspomnienia, momenty bliskości, radości i miłości.

Tajemnicą szczęśliwego i udanego związku jest komunikacja, komfortowe i bezpieczne współdziałanie (bez oceniania, manipulacji i obwiniania), obopólna chęć dogadania się, przygotowanie do rozmów na bardzo trudne tematy. W udanym związku nie pomija się problemów milczeniem, umie się wytrzymywać negatywne uczucia (swoje i bliskich), umie się prosić, przyjmować i okazywać wsparcie, a także rezygnować z tego, co nie pasuje i szanować prawo drugiej osoby zrobić tak samo.

Autor: Irina Czesnova

Zdjęcie na prewiev: volshebstvolubvi.ru

 

ZOSTAW KOMENTARZ

Dodaj swój komentarz.
Proszę wpisz tutaj swoje imię.