Najgorsze polskie seriale w historii

0
548

Może i Polska nie jest krainą seriali, nie mamy takiego budżetu jak Amerykanie, tak dobrych pomysłów i takiego grona odbiorców, jednak spora część naszych seriali jest naprawdę dobra i chętnie oglądana, ale nie o nich dziś mowa. Oto zestawienie najbardziej żenujących produkcji, jakie były emitowane w historii polskiej telewizji.

Badziewiakowie

Bez wątpienia to najgorszy serial, jaki kiedykolwiek pojawił się w polskiej telewizji. Tego nie dało się oglądać. Niby serial komediowy, a wcale nie śmieszny. Bohater zbiorowy jest dobry do filmów czy książek, ale nie w serialu. Jak zakładali twórcy, miał to być serial o klasycznej polskiej rodzinie, ale nie był. Cała akcja toczyła się na typowym podwórku z czasów PRL-u: trzepak, bloki, ławki, uporczywi sąsiedzi. Serial kręcony był w Teatrze Żydowskim w Warszawie.

Dylematu 5 

Miała być to kontynuacja hitu „Alternatywy 4”, ale oczywiście nie wyszło. Bardzo trudno zrobić dobrą kontynuację serialu, który ludzie uwielbiają. W większości przypadków to się po prostu nie udaje i tak było tym razem. Chociaż do „Dylematu 5” zaangażowano sporą część aktorów, którzy grali w kultowych „Alternatywach 4”, to i tak produkcja okazała się kompletną klapą. Akcję przeniesiono do nowego bloku, wszystko miało być nowe: problemy, relacje między mieszkańcami, klasy z których pochodzą. Jednak nudny scenariusz zrobiony kompletnie na siłę pogrążył tę produkcję tak bardzo jak tylko to było możliwe. TVP wyemitowała tylko 3 odcinki, choć zazwyczaj tego typu produkcje najwcześniej znikają po około 10 epizodach. Najśmieszniejsze jest to, że serial „Dylematu 5” miał odpowiednią oglądalność, jednak władze stacji nie mogły znieść wszechobecnej krytyki i zdecydowały się szybko wycofać go z programu.

U fryzjera 

Pamiętacie Joannę Liszowską w serialu „U fryzjera”? Grała tam jedną z głównych ról, której chyba zresztą do dziś się wstydzi. Akcja toczyła się w salonie fryzjerskim i nigdzie poza nim. Głównych bohaterów nic nie łączyło, poza miejscem, w którym się znajdowali. Odcinki składały się z kilku scenek, w której każda przedstawiała zupełnie inną sytuację.

Bao-Bab, czyli zielono mi 

Pomysł na serial był naprawdę dobry, gdyby tylko zrobiono to w inny sposób, to może skończyłoby się inaczej. „Bao-Bab, czyli zielono mi” opowiadał o pierwszym żeńskim oddziale w polskim wojsku. Kobiety w wojsku? Ja to kupuję, jako komedię jak najbardziej. Problem jest w tym, że w rolach głównych zagrali: Mirosław Baka, Patrycja Durska, Anna Guzik, Magdalena Różczka, Małgorzata Socha oraz Katarzyna Skrzynecka… i to właśnie był największy błąd twórców serialu. Aktorki jak najbardziej dobre, utalentowane itp. Jednak ich wizerunek w żaden sposób nie współgrał z ideą serialu. Pomalowane paznokcie i pełen makijaż kompletnie nie pasowały do tego serialu. Przez to właśnie zamiast być zabawnie stało się żenująco.

Synowie 

Ten serial opowiada o mężczyźnie, który jest właścicielem dobrze prosperującego pubu w Warszawie. Ma trzech synów, każdego z inną kobietą. Jego dzieci są już dorosłe, każdy jest zupełnie inny: playboy, ksiądz i intelektualista. Może i na początku ten serial był zabawny, trzeba to przyznać. Jednak pośmiać się mogliśmy tylko przez kilka odcinków, później już zrobiło się po prostu tandetnie. Co ciekawe, w tym serialu zagrała fenomenalna aktorka Agata Kulesza.

Źródło dailyvibes

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się z przyjaciółmi na Facebooku tym, czego się przed chwilą dowiedziałeś!

ZOSTAW KOMENTARZ

Dodaj swój komentarz.
Proszę wpisz tutaj swoje imię.