22-letnia matka przyznała się, że zamordowała 7-tygodniowego synka, przez dodawanie mu leków antydepresyjnych do mleka

0
163

 

W dniu dzisiejszym, 22-letnia Hannah Turtle, przyznała się do zabicia synka w domu, który dzieliła ze swoim partnerem. Przyznała, że sprawiła synowi niepotrzebne cierpienie przez podanie mu trucizny. Kobieta, która dzisiaj siedziała i płakała w sądzie, zostanie skazana w czwartek. Hannah Turtle z Shotton w Północnej Walii zmieniła dzisiaj wcześniejsze zeznania i postanowiła przyznać się do winy.

Opowiedziała, że zanim go udusiła, słyszała głosy mówiące jej, że jest złą matką i nie zasłużyła na swoje dziecko.

W maju 2016 roku, zatkała nos i usta dziecka, żeby nie mógł oddychać. Dziecko z nią walczyło. Wstrzymywała oddech Jamesa trzy razy w ciągu dziesięciu dni. Zaciśnięty nos i usta spowodowały, że dziecko zrobiło się niebieskie. Zostali wezwani sanitariusze, chłopiec poddany był leczeniu szpitalnemu, a następnie zwolniony do domu, najwyraźniej w dobrym stanie.

Po odebraniu dziecka ze szpitala, następnego dnia, gdy była sama z synem, celowo zaczęła ponownie go dusić, aż stał się wiotki. Kolejny raz został przywrócony do życia przez lekarzy, którzy nie wiedzieli czym spowodowana jest kolejna zapaść.

I tym razem dziecko wróciło do domu. Po kolejnych trzech dniach, kobieta znów zaczęła go dusić. Wymachiwał rękami, trwało to przez pięć do dziesięciu minut.Potem, przez kilka minut siedziała z martwym dzieckiem. Następnie wyszła do toalety i po powrocie udawała, że właśnie go znalazła. Zaczęła wzywać na pomoc babcię dziecka.

 

Przyznała się do trzech prób uduszeń oraz dwukrotnego podania mu trucizny – jej własnych leków antydepresyjnych.

Leki antydepresyjne, które sama miała przyjmować, umieściła w butelce z mlekiem dla dziecka.

W trakcie przebywania w areszcie, kobieta kupiła maszynkę do golenia, którą wyrządziła sobie powierzchowne rany. Poprzednia rozprawa została odroczona, ponieważ kobieta stwierdziła, że źle się czuje.

W dniu dzisiejszym, kobieta potwierdziła, że doprowadziła do śmierci. Do zdarzenia doszło w domu, w którym mieszkała razem ze swoim partnerem Ianem Hugesem oraz jego matką Kathleen.

 

James nie wyzdrowiał po ostatnim ataku. Cierpiał na uszkodzenie mózgu spowodowane niszczącym brakiem dostępu tlenu i krwi. Zmarł 13 czerwca, w wieku 58 dni.

Sędzia powiedział, że czytał raporty o stanie psychicznym kobiety i weźmie je pod uwagę przy wymierzaniu kary. Obrońca, Gordon Cole, powiedział, że sąd nie widział dowodów z badań psychiatrycznych, a powinien je uwzględnić do złagodzenia wyroku.

Ponieważ kobieta nie cierpiała na choroby psychiczne, zgodzono się, że cierpi na zaburzenia osobowości. Wszystko przez depresję poporodową.

 

Ian Hughes – ojciec zamordowanego dziecka, były partner kobiety.

Kathleen Hughes – babcia zabitego dziecka przed wejściem do sądu rozpoznającego sprawę.

Podczas procesu kobieta została tymczasowo aresztowana. Po przedstawieniu różnych wersji wydarzeń przyznała, że spowodowała jego śmierć, ale nie chciała tego zrobić.

 Kobieta siedziała dzisiaj w ławie oskarżonych z opuszczoną głową i cicho płakała. Wyrok zostanie ogłoszony w czwartek.

ZOSTAW KOMENTARZ

Dodaj swój komentarz.
Proszę wpisz tutaj swoje imię.